Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcje kulinarne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą akcje kulinarne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 grudnia 2011

Podsumowanie Akcji Biało-czerwonej!

Lepiej późno niż wcale...

niemal miesiąc po zakończeniu wreszcie zasiadam by podsumować to co się działo przez kilkanaście dni. Dziękuję wszystkim za udział w akcji, za nadsyłanie pomysłów i przepisów!

Wydaje się, że tematyka dość trudna, a tu okazuje się, że domowy twarożek z marynowaną papryką pięknie i patriotycznie wygląda!

U nas Dzień Niepodległości wyglądał tak: czekaliśmy na przyjaciół, a niestety niemal pod oknami - no przesadzam, że pod oknami, ale na końcu ulicy tłukli się policjanci z chłopakami z jednego marszu, z chłopakami z drugiego marszu, w dowolnych konfiguracjach - w każdym razie tłukli się tak, że do nas do domu z żadnej strony nie dało się dojechać. W oczekiwaniu na przyjaciół, którzy utknęli między starciem policjantów z uczestnikami jednego marszu, a z drugiej strony z uczestnikami drugiego marszu, oglądaliśmy relację w tv, na żywo i jakoś nie mogliśmy uwierzyć, że to naprawdę, że tuż obok tak się tłuką nie wiadomo po co, dlaczego...

Nie warto bylo się zastanawiać, czemu się tłukli, więc całe zdarzenie razem z bijatyką, zniszczonym kawalkiem miasta, dniem niepodległości, a także moją akcją - z niesmakiem to wszystko wypchnęłam z pamięci. Teraz na spokojnie powracam z podsumowaniem:





To było gotowe podsumowanie nadesłane przez Durszlaka, ale warto wspomnieć również o propozycjach nadesłanych przez "niedurszlakowe" dziewczyny,

zajrzyjcie:

Naszapolana:
http://naszapolana.blogspot.com/2011/11/akcja-biao-czerwona.html
http://naszapolana.blogspot.com/2011/11/akcja-biao-czerwona-klasycznie-czyli.html

Dag:
http://rozterkimlodejmatki.blogspot.com/2011/11/akcja-biao-czerwona.html

poniedziałek, 7 listopada 2011

CIASTECZKA BOLEK I LOLEK oraz porządny mąż.





Od lat słucham od przyjaciółek narzekań na mężczyzn, którzy nie opuszczają deski, nie zakręcają korkiem tubki od pasty do zębów, nie wyrzucają zużytej rolki od papieru toaletowego (i nie zakładają nowego), nie wrzucają brudnych ubrań do kosza na pranie, nie piorą, nie prasują, nie gotują, nie sprzątają i w ogóle są dramatyczni we współżyciu w jednym mieszkaniu. Zawsze słucham tego z ogromnym rumieńcem na twarzy.

Po pierwsze dlatego, że nie mogę się przyłączyć do tych narzekań. Po drugie dlatego, że wyobrażam sobie mojego męża, który chętnie by do nich się przyłączył i dodał jeszcze: "A moja żona na dodatek zostawia pudełko po zjedzonym jogurcie koło łóżka! Jak ja go nie sprzątnę to będzie tam stało trzy dni. Też już nie mogę tego wszystkiego znieść!"
Wszystkie laski by pokiwały w ciszy głowami. Niewypowiedziane zrozumienie otoczyłoby owe narzekające kobiety i mojego męża. Znalazłby się w ich gronie, w tej wspólnej niedoli jaką jest życie z nienawracalnym bałaganiarzem.
Mój mąż sam sobie prasuje koszule, codziennie odkurza i lubi to robić nawet w weekendy o poranku, bo twierdzi, że go relaksuje widok czystej podłogi. Czy już piejecie z zachwytu?! Zazdrościcie? Bo ja siedzę z kubkiem kawy, jeszcze na dobre się nie obudziłam, a ten wariat krąży z hałaśliwym urządzeniem, niemiłosiernie odsuwając krzesła i szafki, by mieć pewność, że każdy pojedynczy kłaczek sierści naszego retrievera zostanie zassany do worka odkurzacza.

- Podnieś nogi! Muszę tu odkurzyć. Możesz się przesunąć?
Ogarnia mnie niesamowita irytacja!

- Przecież poranna kawa to świętość!
- Świętość to będzie jak mi psi kłak wyląduje w filiżance, bo tyle ich się tutaj unosi!

Gdy rano wychodzimy na spacer, to wyjmuję sobie parę skarpetek i kładę na komodzie. Po chwili przypominam sobie, że chciałam coś z łazienki. Idę tam. A gdy wracam - skarpetek nie ma już na komodzie.

- Gdzie są moje skarpetki?!
- Czy to jest ich miejsce?

Wyobraźcie sobie palec wskazujący mojego męża w dramatycznym geście skierowany na komodę w przedpokoju...

- Nie, to nie ich miejsce, ale tu, przy tym krześle, koło tej komody lubię zakładać skarpetki i buty!
- Nie widziałem, żebyś je zakładała. Położyłaś je tu i sobie poszłaś.

Wiem, że dalsza dyskusja jest bezcelowa, wiem też, że za kilka dni zrobię to samo. Kacper też.
Czujecie już tę ironię losu? Irytuje mnie, że mój facet jest porządny? I to jak! A jak ja niesamowicie muszę drażnić jego. Nigdy nie odkładam rzeczy na miejsce, tonę wśród gratów, gadżetów i rupieci, a moje stosy ubrań, książek i czasopism piętrzą się w każdym kącie. Jak to możliwe, że żyjemy razem, jesteśmy w stanie znieść jedno drugie?! Nie wiem.

________________________________________________________________


Zaplanowałam sobie zabawne ciasteczka z bohaterami najsłynniejszej polskiej kreskówki: Bolek i Lolek. To ma być wpis do mojej akcji kulinarnej "Akcja biało-czerwona". Ostatnio odświeżyłam w pamięci Bolka i Lolka, a to dlatego, że wrócili do ramówki MiniMini, Mela poczuła do nich sporą sympatię. Lubiłam Bolka i Lolka, Reksia, a najbardziej wróbla Ćwirka. Te stare polskie bajki miały sporo uroku, a wspomniany wróbel Ćwirek to do dziś wspaniała nauka o polskich gatunkach ptaków i ich zwyczajach.




Bolek i Lolek trafiają na bloga, do akcji Biało-czerwona, dlatego pojawiają się biało-czerwone akcenty: Bolek w czerwonym krawacie w białe grochy, Lolek w białym, w czerwone serduszka. Obaj jako piraci w czerwonych bandamkach (wtedy nie wiem, który jest który!) , Lolo ma chyba też gdzieś muchę. Najbardziej jednak jestem zadowolona z chłopaków jako kibiców polskiej drużyny na Euro 2012 - z policzkami pomalowanymi w Polską flagę :)))



Pomysł był całkowicie mój, nigdy wcześniej nie widziałam Bolka i Lolka na ciasteczkach ani tortach, a szkoda, bo bardzo prosto jest wykonać takie zdobienie.





Użyłam okrągłych foremek o różnej średnicy, wiązanie bandamki, muchę i krawaty wycięłam ręcznie. Do zrobienia lukru użyłam barwników w żelu Wilton (czerwony i czarny) oraz pierwszy raz - białek pasteryzowanych w proszku. Tzw meringue powder pojawia się w przepisach na royal icing na wielu amerykańskich blogach - spróbowałam i jestem bardzo zadowolona, rzeczywiście konsystencja lukru jest lepsza i pozwala na bardziej precyzyjne ozdabianie.  Wcześniej czytałam rady by stosować surowe białko, ale trochę się bałam potem to jeść a w szczególności - podawać dzieciom. Białka sproszkowane rozwiązują ten problem. Kupiłam też w aledobre.pl plastikową tubę do zdobienia marki Wilton. Pamiętacie jak wcześniej pisałam, że ozdabiałam ciasteczka łyżeczką i wykałaczką?! To już przeszłość, powoli zgromadzę sobie troszkę lepsze narzędzia, a taka butla pozwala na sporą precyzję i jest bardzo wygodna w użyciu - kosztuje 10pln.





kliknij link


P.S. wiem, że może Was przerażać ciasteczko z czarnym lukrem - barwnika nie jest dużo, jak dzieci zjedzą kilka to naprawdę nic się nie stanie. Takich rzeczy nie podaję codziennie, tylko kilka razy w roku. Barwniki, których używam są całkowicie spożywcze, nieszkodliwe i wydajne.

środa, 12 października 2011

Akcja biało-czerwona: kulinarne świętowanie Dnia Niepodległości!

Zapraszam wszystkich blogerów, a także osoby, które nie prowadzą własnego bloga, do świętowania Dnia Niepodległości z rozmachem!
Od wielu miesięcy zastanawiam się, czemu w Polsce Święto Niepodległości nie jest tak radośnie i hucznie obchodzone jak choćby amerykański 4 lipca. Na kilku ulubionych blogach kulinarnych amerykanek znalazłam cudownie inspirujące pomysły na torty, ciasta i ciasteczka, sałatki w barwach flagi amerykańskiej. Towarzyszą temu radosne i patriotyczne wpisy.
We wczorajszym wpisie "zakręciłam się" koło tematu i otrzymałam odzew, kilka komentarzy i kilkanaście maili. Od razu wpadłam na pomysł akcji biało-czerwonej :)
Akcja biało-czerwona to sposób, by za pomocą przyszykowanych potraw uczcić 11 listopada: od początku przyszłego miesiąca gotujemy biało-czerwone potrawy, mogą to być słodkości, zupy, sałatki, dozwolone jest używanie barwników spożywczych i innych trików :) mile widziane dekoracje, gadżety oraz włączenie rodziny, zwłaszcza dzieci, w przygotowania. Tego dnia ma być kolorowo i radośnie, a nie ponuro i bez wyrazu. Nadajmy naszemu narodowemu świętu sporo radości! Kto chce przyłączyć się do akcji niech wklei baner na swoją stronę, przyszykuje pomysł na danie i zamieści go na swoim blogu. Potem poproszę o info o wpisie uczestniczącym w akcji drogą mailową lub w komentarzu do tego posta.



kod banerka:

Osoby, które nie piszą bloga, a chcą się przyłączyć, proszę o nadsyłanie zdjęć i przepisów/pomysłów drogą mailową.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...