środa, 12 października 2011

Akcja biało-czerwona: kulinarne świętowanie Dnia Niepodległości!

Zapraszam wszystkich blogerów, a także osoby, które nie prowadzą własnego bloga, do świętowania Dnia Niepodległości z rozmachem!
Od wielu miesięcy zastanawiam się, czemu w Polsce Święto Niepodległości nie jest tak radośnie i hucznie obchodzone jak choćby amerykański 4 lipca. Na kilku ulubionych blogach kulinarnych amerykanek znalazłam cudownie inspirujące pomysły na torty, ciasta i ciasteczka, sałatki w barwach flagi amerykańskiej. Towarzyszą temu radosne i patriotyczne wpisy.
We wczorajszym wpisie "zakręciłam się" koło tematu i otrzymałam odzew, kilka komentarzy i kilkanaście maili. Od razu wpadłam na pomysł akcji biało-czerwonej :)
Akcja biało-czerwona to sposób, by za pomocą przyszykowanych potraw uczcić 11 listopada: od początku przyszłego miesiąca gotujemy biało-czerwone potrawy, mogą to być słodkości, zupy, sałatki, dozwolone jest używanie barwników spożywczych i innych trików :) mile widziane dekoracje, gadżety oraz włączenie rodziny, zwłaszcza dzieci, w przygotowania. Tego dnia ma być kolorowo i radośnie, a nie ponuro i bez wyrazu. Nadajmy naszemu narodowemu świętu sporo radości! Kto chce przyłączyć się do akcji niech wklei baner na swoją stronę, przyszykuje pomysł na danie i zamieści go na swoim blogu. Potem poproszę o info o wpisie uczestniczącym w akcji drogą mailową lub w komentarzu do tego posta.



kod banerka:

Osoby, które nie piszą bloga, a chcą się przyłączyć, proszę o nadsyłanie zdjęć i przepisów/pomysłów drogą mailową.





wtorek, 11 października 2011

Celebrowanie. Mięciutkie ciastka z dynią i rodzynkami.

Jest coś, co bardzo mi się podoba u Amerykanów. Celebrowanie każdej możliwej okazji. Czasami przybierające skrajnie komercyjny rozmach. Ale to nieważne. Bo gdy przychodzi co do czego, to mają swoje mega huczne obchody Dnia Niepodległości, Święta Dzięczynienia, Halloween i Bożego Narodzenia. Oczywiście i u nas święta religijne są ważne i też mamy swoje tradycyjne potrawy i zwyczaje. Ale nie ma tej wspomnianej celebracji! Nie mamy jakichś form świętowania, np. Dnia Niepodległości z rozmachem. Dla wielu Polaków najbardziej liczy się to, że jest dzień wolny od pracy, jakiś niespieszny spacer czy obiad z rodziną lub przyjaciółmi. A w Stanach? Przyjęcia, fajerwerki, biało-czerwono-granatowe ciasteczka, konfetti, muffiny, torty, flagi, kolorowe dekoracje. U nas to święto wypada blado. Jest nudne i poważne. Parada wojskowa na ulicy w Warszawie i orędzie prezydenta. Koniec. Marzy mi się, żeby ten amerykański patriotyzm zaraził Polaków. Żebyśmy piekli ciasteczka i ozdabiali je na biało i czerwono. Celebrowali ten dzień. Wykonywali dekoracje i gadżety. Organizowali przyjęcia z tej okazji.

U mnie w domu, na pierwszego listopada była pieczona kaczka z jabłkami, pleśniak lub karpatka. Zawsze jest rodzinny obiad. Zawsze jest odwiedzanie grobów bliskich. Ale na 11 listopada nie robimy nic szczególnego. Jakby to było w najlepszym razie niezauważalne święto. Ot, zwykły dzień wolny od pracy.

Ostatnio, gdy przeglądam kulinarne blogi Amerykanek od razu w najpopularniejszych postach dostrzegam ciastka na Halloween. Zastanawiam się, czemu niektórzy ubolewają nad tym, że moda na Halloween przyszła do Polski. W tym ja. Jeszcze nie tak dawno bardzo się temu dziwiłam. Ale teraz, gdy mam dzieci wiem, że każda okazja jest świetna, by usiąść z nimi w kuchni i robić, a następnie ozdabiać ciasteczka. Nawet okazja zapożyczona. A wycinanie dyni, robienie lampionów - to wspaniała zabawa. Te wszystkie potworności z przymrużeniem oka, te dekoracje, ciasteczka - palce wiedźmy - to jest coś co dzieci uwielbiają! Nie można chyba powiedzieć, że obchodzimy Halloween. Po prostu w październiku robimy sobie lampion i pieczemy słodkości z dynią. Rodzinnie.


MIĘKKIE CIASTKA Z DYNIĄ I RODZYNKAMI
przepis z bloga Glorious Treats, zmodyfikowany
  • 1 i 1/3 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 0,5 łyżeczki imbiru
  • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 2/3 szklanki masła
  • 2/3 szklanki brązowego cukru
  • 1 jajko
  • 3/4 szklanki pure z dyni*
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (opcjonalnie)
  • 1/2 szklanki rodzynek

* Pure z dyni robię na dwa sposoby: gotuję obraną dynię w niewielkiej ilości wody i miksuję na gladką masę, lub piekę dynię ze skórą w piekarniku przez 20minut w 200C i następnie wybieram łyżką miąższ i miksuję z odrobiną przegotowanej wody. W obu przypadkach otrzymuję taką samą pulpę dyniową, którą można przechowywać w lodówce kilka dni lub zamrozić na 2-3 miesiące (-18C).

Przygotowanie ciastek: w jednej misce mieszam mąkę, sól, przyprawy i proszek do pieczenia. W drugiej ucieram masło z cukrem na puszystą masę, dodaję jajko i ekstrakt waniliowy oraz pure z dyni. Następnie mieszając wsypuję partiami sypkie składniki. Gotowe ciasto wstawiam na 15 minut do lodówki. W tum czasie nagrzewam piekarnik do 180-190C. Blachę wykładam papierem do pieczenia. Łyżką nakładam ciasto na blachę i piekę ok. 12 minut. Gotowe ciastka trzeba wystudzić na jakiejś powierzchni przewiewnej od spodu, inaczej para wydostająca się z ciastek porządnie je namoczy od spodu. Ciastka są bardzo miękkie, jak biszkopciki, są świetne dla dzieci. W oryginalnym przepisie do ciastek robi się lukier o aromacie klonowym... ja się nie skusiłam, ciastka są i tak bardzo słodkie, mimo iż o połowę zmniejszyłam zawartość cukru.








środa, 5 października 2011

Ciasto z dynią i żurawiną. Nasze babcie i prababcie.

Zaglądając na liczne blogi lub oglądając programy kulinarne, a nawet słuchając opowieści przyjaciół - można odnieść wrażenie, że większość osób miała babcię, która spełniała następujące kryteria:

żyła na wsi,
była bardzo wiekowa, dzięki czemu pamiętała przepisy na rozmaite tradycyjne dania jeszcze z przełomu wieków,
piekła własne pieczywo, na zakwasie, a jakże!,
prawdopodobnie miała własną trzodę chlewną i inne zwierzęta gospodarskie, wobec czego można było u niej spróbować własnego mleka, masła, śmietany no i potraw mięsnych eko 100%!

Posiadanie takiej babci przebija się we wspomnieniach "smaków dzieciństwa", prawdziwego zsiadłego mleka, jak u babci, w opisach ciast, jakie robiła babcia, wyszukanych bezcennych rodzinnych przepisów na poplamionych roztrzepanym jajkiem karteluszkach. Wogóle czytamy o beztroskim dzieciństwie (lub wersja dla mieszczuchów - tylko wakacjach) na wsi.

Ja takiej babci nie miałam. Byłam wielkomiejskim dzieckiem pracujących rodziców i pracujących dziadków. Nikt specjalnie nie miał czasu na gotowanie, stąd u mnie ta umiejętność narodziła się dosyć późno. Kontakt z wsią miałam jedynie sporadyczny, w tle była babcia, bo to ona podczas wakacji na działce zabierała mnie po jajka i mleko od krowy, ale brakuje tu tej magii: mleko kupowałyśmy, a nie same doiłyśmy z własnej krowy. Babcia pokazała mi kurczaczki i prosiaczki, cielaczki i inne "wiejskie" atrakcje. Ale nie było ganiania w stogach siana jak w "Dzieciach z Bullerbyn".

Nie było też chleba na zakwasie ani potraw, na które przepisy przekazuje się od pokoleń. Moja prababcia była Rosjanką, gdybym urodziła się przed jej śmiercią może udałoby mi się uzyskać jakieś interesujące informacje, ciekawostki kulinarne z czasów i regionu, w którym żyła. Niestety nie miałam tej szansy. Druga prababcia parwdopodobnie miała jakieś książki kulinarne, na których widok zaświeciłyby mi się oczy. Niestety wszystko przepadło podczas powstania warszawskiego. Pradziadek nakazał prababci, że, jeśli zajdzie konieczność ucieczki, a jego wówczas nie będzie w mieszkaniu - by w pierwszej kolejności wzięła walizkę z klaserami pełnymi bezcennych znaczków. Prababcia wyrzuciła klasery, a zamiast tego do walizki spakowała mąkę, cukier i kaszę. Tak przygotowana opuściła zruinowaną Warszawę z moją babcią za rękę.

Jeśli chcę upiec ciasto, jak u babci - niestety muszę poszukać gdzie indziej, poza swoją rodziną :) Raz na jakiś czas zaglądam do antykwariatów, ale ceny przedwojennych książek kucharskich powalają! Czasem jednak można trafić na "coś" w internecie. Co prawda nie jest to tradycyjny przepis polski, ani rosyjski, za to bardzo w stylu potraw ameryki północnej. Ale, gdy ja będę babcią, może któreś z moich potencjalnych wnuków upiecze i powie, że takie robiła prababcia :)

CIASTO Z DYNIĄ I ŻURAWINĄ
Pumpkin cranberry loaf - Anna Olson
  • 2 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka soli
  • pół łyżeczki cynamonu
  • pół łyżeczki imbiru
  • pół łyżeczki goździków
  • pół szklanki masła (0k.120g)
  • szklanka cukru
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej
  • skórka z 1 pomarańczy
  • szklanka soku pomaranczowego
  • 1 szklanka pure z dyni
  • 1,5 szklanki świeżych żurawin (mogą być mrożone)

    Ostatnio zachwyciły mnie na bazarze piękne rubinowe żurawiny, kupiłam kilogram, umyłam i zamroziłam, zostawiając tylko półtorej szklanki na to ciasto. Trwa w najlepsze również sezon na dynię, którą uwielbiam. Eyszukałam przepis, który łączy te dwa wspaniałe jesienne dary :)

    Zwykle kupuję dynię w całości, ewentualnie połowę. Albo gotuję ją w niewielkiej ilości wody, wówczas trzeba odciąć grubą skórę, albo kroję na duże kawały z zachowaną skórą i piekę w piekarniku nagrzanym do 200C przez ok.15-20 minut. Po upieczeniu moża łatwo oddzieliś miąższ od skóry za pomocą łyżki. Miąższ wrzucam do malaksera, dolewam odrobinę wody i miksuję na gładkie pure. Można je przechowywać w lodowce kilka dni lub zamrozić. Jest świetne do przyrządzania zup i ciast.

    Przygotowanie ciasta z dynią i żurawiną:

    W jednej misce mieszam mąkę, proszek i sodę, sól i pozostałe przyprawy. W drugiej ucieram masło z cukrem na puszystą masę, dodaję esencję waniliową, jajka, sok i skórkę z pomarańczy i pure z dyni. Dokładnie mieszam, po czym lączę z mąką. Na koniec dodaję żurawinę. Jest twarda i nie rozgniata się w cieście. Ciasto przelewam do formy, najlepiej do keksowej, dość sporej, ale ja swoje rozdzieliłam pomiędzy mniejszą keksówkę i malutką tortownicę. Piekłam w 170C około 60 minut. Ciasto będzie ciężkie i wilgotne przez co ustalenie czy skończyło się piec, może być trudne. Czasami trzeba wydłużyć czas pieczenia nawet do 70 minut. Patyczkiem można sprawdzić czy jest gotowe, będzie mokry, ale ważne, by nic do niego nie przylegało. Gotowe ciasto ostudziłam i pokroiłam na kawałki. jest przepyszne!

    Zapraszam też na moje wcześniejsze ciasto z dynią oraz zupę krem z dyni, jabłek i marchewki.










      Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...