środa, 8 czerwca 2011

MINESTRONE W SAM RAZ DLA DZIECI


Mój mąż codziennie po powrocie z pracy droczy się ze mną rzucając hasła, typu:

- Kochanie, błagam, powiedz, że na obiad jest rozgrzewający rosół!!!
albo
- Zrobisz mi herbatę?
- Mogę się do ciebie przytulić? Strasznie zmarzłem wracając!

Dodatkowo cały czas podśmiewa się, że dla dzieci, w te upały,  na obiad robię zupy! To prawda, ale ja podaję je w temperaturze pokojowej (która niestety jest DOŚĆ wysoka) i upieram się, że to najlepszy sposób na karmienie dzieci w upały: zupa uzupełnia płyny, dostarcza miękkich, zdrowych jarzyn, nie jest jakimś ciężkostrawnym mięsem - a co najważniejsze - moje dzieci chętnie ją jedzą! To zupełnie wystarczający argument - trzeba robić to, co dzieci lubią.

Najwięksi szczęściarze, to, według mnie dzieci, które urodziły się późną jesienią i na wiosnę są wystarczająco duże, by móc jeść młode warzywa i próbować świeżych krajowych owoców. Moja córeczka urodziła się latem, więc gdy zaczęłam podawać jej pierwsze niemleczne pokarmy - niewiele było do zaoferowania w środku zimy. Z kolei dzieci urodzone latem mogą się "załapać" na sezon dyniowy :)

Dla moich dzieci często robię zupkę, którą nazywam oszukanym minestrone. To po prostu zupa jarzynowa, nie na mięsie - kawałki dowolnych świeżych warzyw kroję w kostkę i gotuję w wodzie z dodatkiem ekologicznego bulionu w proszku, bez glutaminianu sodu. Dodaję zioła z balkonowego ogródka: liście bazylii, tymianku i rozmarynu. Cieszę się, że Mela i Wojtuś lubią takie zupki - wszyscy znajomi mojej mamy pytają, czy to na pewno moje dzieci - zasłynęłam w dzieciństwie tym, że jadłam tylko zupę pomidorową, a gdy natrafiłam na pływający kawałek warzywa - kończyło się to histerią i końcem posiłku!

Wszystkim rodzicom niejadków polecam wczesną "warzywną kampanię reklamową". Bawimy się w sklep, czytamy książeczki, razem kroimy i gotujemy. To faktycznie wspomaga warzywny apetyt :)

MINESTRONE

na 2 dni dla dwójki lub na raz dla 4 osób
  • 2 młode marchwie
  • 1 różyczka kalafiora
  • 1 różyczka brokuła
  • 2 młode ziemniaki
  • 1 łodyga zielonego szparaga
  • 1 pomidor bez skóry
  • ok. 7-10cm kawałek cukinii
  • kawałek kalarepki
  • liście bazylii, tymianku, rozmarynu
  • 1 łyżeczka bulionu w proszku bez glutaminianu sodu
  • łyżka oliwy
Warzywa umyłam, pokroiłam w kostkę i wrzucałam kolejno do gotującej się wody z bulionem. Na pierwsze 5 minut marchewka z ziemniakami i kalarepką, potem brokuł, kalafior i cukinia ze szparagiem, na końcu pomidor i zioła. Na samym końcu dodalam trochę oliwy. Zupę należy przygotować wcześniej, żeby zdążyła ostygnąć zanim dzieci zgłodnieją :)









Urocza książeczka do nabycia w Ikei, według mnie 2 lata+
Seria "Obrazki dla maluchów", wyd.Olesiejuk
DUKTIG Komplet warzyw, 14 szt.
komplet pluszowych warzyw do zabawy, Ikea

wtorek, 7 czerwca 2011

PRZEBODŹCOWANIE. Sałatka z awokado II.

Nie wiem czy takie słowo wogóle istnieje, ale zjawisko - na pewno! A dowód na jego istnienie mam od kilku dni...

Mój dom grzęźnie w zabawkach! Przypominam sobie pierwsze miesiące życia mojej córeczki, gdy nie kupowałam żadnych zabawek i w domu było tak spokojnie... Potem jakoś się zaczęło od jednej zawieszki przy wózku, drugiej w łóżeczku, od kogoś dostaliśmy matę, od kogoś grający bębenek, sama kupiłam jakieś rybki do kąpieli i pełno innych grających, szeleszczących, edukacyjnych, kolorowych, stukających, skaczących, intensywnych zabawek. Synek dostaje duuuużo mniej - ale ma tony zabawek po siostrze - dlatego powstrzymuję się ja sama i staram się powstrzymać innych, zwłaszcza rodziców chrzestnych - ale to trudne zadanie... kupowanie dla dzieci jest jak nałóg!!!

Ale teraz mieszkamy u mojej mamy, żeby pomóc jej po operacji. Przeprowadziliśmy się z minimalną ilością dziecięcych akcesoriów. Mamy kilkanaście drewnianych klocków, piłkę, muszle Bilibo, książeczki, kilka pluszaków i kredki. Nic grającego. Nic szeleszczącego. Nic wrzaskliwego i hałasującego!!!

Przypomniałam sobie artykuł, który kilka miesięcy temu przekartkowałam z bardzo sceptycznym nastawieniem. O przebodźcowanych dzieciach, które od nadmiaru kolorów, dźwięków, faktur - ogólnie od nadmiaru bodźców gorzej się rozwijają, są rozdrażnione, marudzące, gorzej śpią i wykazują pełno innych niezdrowych objawów. Może z moimi dziećmi tak nie było, ale dostrzegam wyraźną różnicę w zabawie i "zajęciu się sobą" w pokoju, w którym nie ma miliarda rupieci. Mela znalazła nowe zastosowanie tylu rzeczy, które zabawkami wcale nie są, a zdrowa i kontrolowana nuda pozwoliła jej na wymyślenie ciekawych zabaw z użyciem najprostszych, wyżej wymienionych zabawek. Wojtuś również jest bardziej nastawiony na to, by przysiąść i naśladować siostrę. Wcześniej nie wiedział za które zabawki się zabrać i nie miał właściwie szansy poznać funkcji żadnej z nich, bo od razu jego uwagę przykuwała jakaś inna. Przy jednym dziecku (robiłam tak wcześniej przy Meli) jest łatwo kontrolować ten chaos po prostu chowając niektóre zabawki. Niestety przy dwójce, albo przy jednym starszym i samodzielnym brzdącu jest to trudne, bo co schowam lub uporządkuję - Mela błyskawicznie wyjmuje z powrotem...

Przekonuję się do tezy zawartej w artykule, bo przypomniałam sobie jeszcze jedną teorię - bóli migrenowych. Nasilenie bodźców, które nas atakują jest przeogromne i czasem wystarczy jakiś jeden dodatkowy dźwięk lub zapach, by spowodować silny ból głowy. Odkryłam u siebie kilka takich bodźców, a jednym z nich jest zapach (smród?) wylewanego asfaltu!!! To właśnie przelewa szalę jeśli chodzi o rejestrowanie bodźców przez mój mózg, który protestuje bólem głowy :)

PODSUMOWANIE jest bardzo proste. Młodzi rodzice są atakowani przez pisma, sklepy, innych rodziców, blogi i artykuły. Chodzi o to, że próbuje się nam wmówić, że kładzenie noworodka na czarno-białej macie stymuluje jego rozwój. Czyżby? No, znaczy może i tak, tylko czy noworodkowi jest to rzeczywiście potrzebne? Nie wierzę, że dzieci, których nie stymulowano czarnym i białym będą gorzej rozwinięte. Śmiać mi się chce z tego, że wszystko musi być edukacyjne. Kupno zabawki, której nie określono jako edukacyjna - to strata pieniędzy. Edukacyjna jest ostatnio (według opisów oferty sklepów dla dzieci) nawet piłka! A sitko i drewniana łyżka do jajecznicy nie są edukacyjne? Nie stymulują rozwoju? Nadmiar stymulujących i edukacyjnych zabawek może i rozwija zmysły, ale zabija wyobraźnię i zdolność walki z nudą. No i kto wie czy od czarno białej maty nie boli głowa? :) Bo jak niemowlęta płaczą - wszyscy mówią, że pewnie boli brzuszek. A może po prostu dziecko ma dość edukacyjnych i stymulujących gówien. Dla mojej Meli ostatnio największa frajda to leżeć na trawie i patrzeć na chmury na niebie. Być może zapamiętała to z pierwszych miesięcy życia, gdy oprócz twarzy dorosłych, podczas spacerów w gondoli te chmury to jedyne co widziała :)))

********************

SAŁATKA Z AWOKADO, KURCZAKA I TRUSKAWEK

Dziś dzień wytchnienia od straszliwych upałów. Moje dzieci znoszą je kiepsko, dlatego mamy ciche dni jeśli chodzi o szaleństwa kulinarne. Odstępujemy od zupek i gorących dań mięsnych na rzecz jogurtów, koktajli owocowych, duuużej ilości wody i sałatek. Ostatnio pokazywałam wyjątkową sałatkę z awokado na specjalne okazje. A dziś również awokado - co prawda nie w roli głównej, ale jako składnik świetnej i sycącej sałatki z kurczakiem i owocami.

  • 2 szt. awokado
  • podwójna pierś kurczaka
  • główka sałaty lodowej
  • szklanka truskawek
  • szklanka czerwonych winogron
  • pół ząbka czosnku
  • 2 łyżeczki mieszanki "zioła prowansalskie"
  • łyżeczka mieszanki curry
  • łyżeczka soku z cytryny
  • sól, pieprz, oliwa

Pierś kury umyłam, obkroiłam, osuszyłam i posypałam ziołami prowansalskimi i curry. Leżała w przyprawach jakieś pół godziny. Następnie usmażyłam ją na patelni (można na grillowej) z obu stron i odłożyłam do ostygnięcia. W tym czasie umyłam sałatę, osuszyłam i wymieszałam z dressingiem z oliwy, soli, pieprzu, soku z cytryny i czosnku przeciśniętego przez praskę. Awokado obrałam ze skórki, pokroiłam w kostkę i dodałam do sałaty. Truskawki umyłam, urwałam szypułki i przekroiłam wzdłuż, wrzuciłam do sałatki. Winogrona umyłam, przekroiłam w poprzek na pół i usunęłam pestki, dodałam do sałatki. Na koniec pokroiłam pierś kury w cienkie plasterki i ułożyłam na wierzchu sałatki. Połączenie smaków jest w tej sałatce bardzo oryginalne i smaczne!




piątek, 3 czerwca 2011

WSIĄŚĆ DO WARSA BYLE JAKIEGO. SAŁATKA Z AWOKADO


W ubiegłym tygodniu "zaliczyłam" podróż pociągiem do Katowic i, po kilku dniach, z powrotem. Uwielbiam kolej - wiem, że wszyscy narzekają na opłakany stan dworców, toalet, czystości pociągów, kłopotów z rozkładem jazdy - mimo wszystko uważam, że podróż pociągiem ma w sobie coś niezwykłego, romantycznego i kojarzącego się z przeszłością. Siedzenie przy oknie to podstawa! Hipnotyzuje mnie zmieniające się otoczenie, gdy pociąg zwalnia często widać rozmaite szczegóły, których nie można zaobserwować z jadącego szybciej i innymi trasami samochodu.
Niedługo przed moim ślubem w National Geographic ukazał się materiał o kolei transsyberyjskiej. Opis podróży plus zdjęcia. Niesamowite! Dowiedziałam się, że w Rosji kultura picia herbaty jest tak zakorzeniona w duszach ludzi, że nie wyobrażają sobie nawet kilkugodzinnej podróży bez filiżanki tego naparu! Podobno kraniki z wrzątkiem znajdują się w każdym przedziale, a podróżni wożą ze sobą w wiklinowych koszach zastawę z porcelany! Czy nie jest to niemal archaiczny i wyjątkowy zwyczaj?
Marzyliśmy o podróży koleją nad Bajkał, może nawet dalej. Niestety koszt takiej wyprawy jest niemały, trzeba wziąć długi urlop, więc plany odłożyliśmy na później...

Tymczasem moja pierwsza od dwóch lat podróż pociągiem poskutkowała przebudzeniem tych marzeń o wyprawie koleją transsyberyjską. Wiadomo, że najlepiej się rozmyśla popijając herbatę, kawę lub jedząc coś dobrego... Skierowałam się do wagonu restauracyjnego Wars - o którym mój mąż opowiadał mi same pozytywne rzeczy. Przeżyłam mega rozczarowanie drożyzną, niesmacznym jedzeniem i beznadziejną obsługą!!! Od razu przyszła mi na myśl parafraza piosenki Maryli Rodowicz: ...wsiąść do Warsa byle jakiego...

A dziś chciałam pokazać wyjątkową sałatkę z awokado

AWOKADO FASZEROWANE WĘDZONYM ŁOSOSIEM

dla 4 osób
  • 2 sztuki awokado
  • 100g wędzonego łososia w cienkich plastrach
  • 1 łodyga selera naciowego
  • 2 plasterki czerwonej cebuli
  • 1 cytryna
  • oliwa, sól, pieprz
  • pęczek koperku
To wyjątkowa sałatka na specjalne okazje! Nadaje się szczególnie na letnie romantyczne kolacje w ogrodzie lub na balkonie...
Najczęściej awokado faszeruje się krewetkami -  takiej wersji próbowałam kiedyś u mojej teściowej. Ja proponuję wędzonego łososia. Awokado przekroiłam na pół, wyjęłam pestkę, wydrążyłam miąższ, uważając by nie uszkodzić skórki - posłużyła mi jako miseczki na sałatkę. Miąższ posiekałam w kostkę i od razu skropiłam cytryną, podobnie jak wydrążone miseczki - żeby nie zbrązowiały. Łososia pokroiłam w małe kwadraciki. Seler obrałam z włókien i posiekałam drobniutko, tak samo cebulę. Wszystkie składniki wymieszałam, doprawiłam solą i pieprzem, dodałam sporą ilość soku z cytryny, napełniłam miseczki. Tuż przed podaniem posypałam koperkiem i udekorowałam kawałkami cytryny. Dodatkowo, na talerzu, na którym podawałam sałatki, zrobiłam ozdobny krąg z posiekanego koperku. Gotowe! smacznego :)









Przepis dodaję do akcji "W kuchni ekspresowo"

Ekspresowo w kuchni.

 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...