wtorek, 21 września 2010

ROZMÓWKI

- Co to jest?
- Wóz strażacki
- Co to jest?
- Wóz strażacki
- Co to jest?
- Wóz strażacki
- Co to?
- Strażak
- Stazak
- Strażak
- Co to jest?
- Strażak. A to jego wóz strażacki
- Wós stazacki.
- Brawo!
- Bawoooo!!! Co to jest?
- Wóz strażacki...

... powtórzenie całego cyklu...

Wszystkim życzę miłego dnia i zmykam do mojego strażaka!

Świetna przekąska z kuchni arabskiej:

Hummus

Hummus jest znakomitym dipem, który świetnie smakuje ze zwykłą pitą. Odkryliśmy ostatnio z Kacprem w Kuchniach Świata oryginalny grecki chlebek pita (chyba 7pln), mrożony i wspaniały!

puszka ciecierzycy
4 łyżki tahini (pasta sezamowa do kupienia w sklepach z orientalną żywnością, min kuchnie świata oraz asian house
ząbek czosnku
oliwa
sól
pieprz
sok z cytryny

Ciecierzyca, czosnek, tahini do malaksera i zaczynam powoli mielić, dolewając oliwy i soku z cytryny (na poczatku trochę). Hummus musi mieć konsystencję pasty do zębów :)
Potem trzeba spróbować i przyprawić - uważajcie z cytryną, za dużo nie jest dobrze.
W zasadzie ciężko powiedzieć jaki ma mieć smak - ja chyba daję pół łyżeczki soli i sporo pieprzu i oliwy. Każdy doprawia według własnego uznania. Właściwie nie wszyscy lubią hummus - ja uwielbiam, pierwszy raz spróbowałam zrobiony przez moją teściową i był wspaniały. Teraz robię bardzo często. Można w budce z kebebami kupić ten cienki chlebek i wtedy smakuje wybornie posmarowany hummusem!
Smacznego.
PS1 - wiem, że dzisiejszy post to tak na "szybciocha"
PS2 - obiecuję poprawę




sobota, 18 września 2010

"Smaczne" inspiracje :)

Są takie weekendy, w które nie możemy wyjść z dziećmi na spacer, ani na zakupy, bo maluchy są jakieś niemrawe i zasmarkane. Na dodatek nikt nie chce się nad nami zlitować i zostać z nimi, żebyśmy mogli wyjść sami. Wtedy siadamy sobie w dwa komputery na przeciwko siebie (urocze, co?) i robimy zakupy - internetowe! Wczoraj odwiedziłam stronkę http://www.pakamera.pl/ i jak zwykle wchłonęło mnie na kilka godzin. Gdy wreszcie ta "czarna dziura" wypluła mnie z powodu braku zasilania w laptopie, naszły mnie refleksje... jedzeniowe. Jak bardzo potrawy i smakołyki inspirują projektantów współczesnej biżuterii, bo martwe natury ze starych obrazów, to już było. Teraz cała gama ozdób, biżuterii, torebek przedstawia motywy jedzenia. Oglądałam te śliczne drobiazgi kilkadziesiąt minut. Jako gotująca Pani Domu koniecznie muszę mieć brelok i broszkę muffinka! To, co najbardziej podoba mi się w gotowaniu, to nie tylko sam akt przyrządzania potrawy, ale też sposób podania. Serwetki, talerzyki, miseczki - mogłabym na to wydać fortunę (gdybym kiedykolwiek się jakiejś dorobiła, ale na razie mi to nie grozi :) ). Teraz pomyślałam sobie, że fajnie byłoby zrobić imprezę tematyczną (jeśli chodzi o jedzenie) i dobrać odpowiednie dodatki również dla stroju gospodarzy :) Zawsze mam pretekst, że potem to będzie drobiazg dla mojej córeczki - ona już jest na etapie fascynacji spineczkami, koralikami etc. Zresztą ten argument wmawiam sobie za każdym razem, gdy kupuję coś z biżuterii dla siebie - że Melania kiedyś to odziedziczy :))) Wracając do jedzeniowych inspiracji: przeszukałam pakamerę i allegro i znalazłam kilka fajnych drobiazgów.
Cudeńka, które można czasem założyć, choćby dla jaj:

 
 
Broszka bakłażan jest urocza, podobnie jak kolczyki pomarańczki, ale absolutny hit to pierścionek sushi, prawda??!! Ten z czekoladą też śmieszny.
Pomarańczki, czekolada i sushi pochodzą z galerii "Modeliniaki" na pakamera.
A tu kolczyki, które dostałam kiedyś w prezencie od siostry (Click):
arbuzy i kawałki tortu :)

 
 
Dziś nic nie chce mi się gotować, więc odmrażam zupę krem z cukinii, którą kiedyś tam ugotowałam na czarną godzinę.
 
bKREM Z CUKINII
 
  • Dwie, trzy cukinie
  • trochę wody
  • oliwa
  • czosnek
  • bulion w proszku
  • serek philadelphia lub inny śmietankowy (krówka śmieszka, hochland czy inne - ale lepiej philadelphia)
 
Cukinie gotuję, najlepiej na parze, ale mój parowar to obecnie zarekwirował Kacper i wyparza tam butelki Wojtunia :)
Jeśłi w garnku z niewielką ilością wody to od razu bulionem w proszku (łyżka powinna być ok)
Czosnek podsmażam w plasterkach na oliwie. Następnie w malakserze miksuję cukinie, czosnek, a pod koniec dodaję serek do smaku (musicie próbować jak wam smakuje, nie dodawać od razu dużo).
  
Można zrobić grzanki czosnkowe lub ziołowe. Kilka kromek czerstwego chleba kroję w kostkę, polewam oliwą i wrzucam na patelnię z kilkoma rozgniecionymi ząbkami czosnku - wspaniale przejdą aromatem. Można też posypać grzanki mieszanką ziół suszonych (bazylia, natka, rozmaryn, tymianek, majeranek, co kto lubi).
 
Zupa z grzaneczkami jest pyszna!
 

 

 

 

 

czwartek, 16 września 2010

KOSMETYKI I CIASTECZKA

Od wczoraj zniknęły wszystkie 24 sztuki (na spółkę z Kacprem i Melcią), przepis na dole...
A to piękne świąteczne pudelko już się pojawiło w Ikei.
 
Osobliwości mojego męża jest sporo, między innymi ma absolutnie niezrozumiałą obsesję na punkcie bycia męskim, czy też raczej na punkcie nie bycia niemęskim. Prawie wszystko według niego jest niemęskie, zwłaszcza linie odzieżowe wielkich sieciówek typu h&m, moda na metroseksualny wygląd, koszule typu slim fit i UWAGA - kosmetyki. Unika jak ognia wszystkich kremów, bo po niech ma "taką dziwną skórę". Tzn. miękką? zadbaną? Nie dowiem się tego nigdy. Po prostu kremy, balsamy - wszystko to jest niemęskie. Gdy przed naszym ślubem (będzie już 4 lata!) zaproponowałam mu, by poszedł ze mną do kosmetyczki, na zwykły, podstawowy zabieg dla mężczyzn - to nie odzywał się do mnie chyba ze dwa dni! Podskoczył na krześle jak oparzony i mało nie zakrztusił się kawą!
 
Oczywiście podstawowa higiena to bez dwóch zdań. Ale skoro nie używa tych wszystkich kremów, balsamów, etc. to za każdym razem jak gdzieś jedziemy, proponuję: spakujmy się do jednej kosmetyczki (moja jest ogromna). Zawsze odmawia. Bierze swoją, też dość przepastną, a w środku tłuką się o siebie w tej przestrzeni: szczoteczka, żel pod prysznic, dezodorant i maszynka do golenia... Bo balsam po goleniu to jest od święta! Teraz rozumiem, że może męska twarz to taka niedogolona, smagana wiatrem i piaskiem, jaką znamy z Clinta Eastwooda w "Bez przebaczenia"? No ale dorobił się imponujących zmarszczek dość szybko, może już w "Tylko dla orłów"...
 
Więc u nas w domu, gdy dziecko podkradnie coś z łazienki, to zawsze jest na mnie, bo ja mam tego "stafu" 10 razy więcej. Wczoraj był sudocrem Wojtusia, gęba i włosy usmarowane, dziś maść majerankowa na katar, zaś regularnie: moja szczotka do włosów, puder z pędzelkiem i błyszczyk. A jednak dziś to nie ja byłam winna, a scenka była urocza: oto weszłam do sypialni i na naszym małżeńskim łożu siedzi Mela i z ogromnym skupieniem smaruje buzię żelem Durex Play... Na szczęście nie wszystkie produkty kosmetyczne są niemęskie :)
 
Dziś jako "remedium" na tę cholerną jesień, która miała być złota i polska, ale nie jest, proponuję wyborne ciasteczka popularne jako chocolate chip cookie, ale tu są w zdrowszej wersji owsianej!
 
OWSIANE CHOCOLATE CHIP COOKIES
 
Przepis na okolo 24 ciasteczka.

  • 140g masła
  • kilka łyżek brązowego cukru
  • łyżka miodu
  • 1 jajko
  • aromat (najlepiej naturalny waniliowy)
  • 1 szklanka mąki
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1 szklanka rodzynek
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki soli
  • Można dodać kawałeczki posiekanej czekolady, ale dobre są też tylko z rodzynkami.
 
Masło musi być w temperaturze pokojowej, ja zawsze zapominam je wyjąć zawczasu, więc potem walczę z takim twardym. Masło, jajko, cukier, miód mieszam na masę w miarę gładką, a osobno mieszam wszystkie sypkie składniki, po czym dodaję do masy i mieszam - niestety najlepiej rękoma. Potem formuję kulki i układam na blaszce z papierem do pieczenia. Max. 10 minut w 180C i gotowe, a jakie pyszne!
 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...